Witaj miły Gościu! Bardzo się cieszę, ze odwiedzasz mojego skromnego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Proszę podpisz się lub nawet zostaw adres e-mail do siebie :) Miłego oglądania!

środa, 18 czerwca 2014

Pędzelek gąbkowy - homemade :)

Dobry wieczór!
 
Ojej, po ostatnim poście zapowiadałam, że będę tu bywać częściej, a tu proszę... miesiąc minął jak z bicza trzasł! Kiedy??? Jeśli ktoś ma patent na zatrzymanie lub chociaż spowolnienie czasu to ja bardzo chętnie posłucham! Wam też czas tak szybko ucieka?
 
No ale do rzeczy. U mnie fascynacja decoupagem trwa nadal. W kilku pracach zamiast malowania pędzlem używałam gąbeczki. Trochę mi szkoda było pieniędzy na kupne pędzle gąbkowe, więc "paćkałam" kawałkiem zmywaka kuchennego :) Ale ma to swoje wady - kiepsko się trzyma, a poza tym farba właziła mi pod paznokcie i trzeba było ją stamtąd dług wypłukiwać.
Rozwiązanie? Zrobić domowy pędzelek gąbkowy :) Muszę przyznać, że już wypróbowałam mój wynalazek i się sprawdził, więc postanowiłam podzielić się nim z Wami :)
Materiały dostępne chyba w każdym domu - głównie z recyklingu :) A więc pożyteczne w dwojaki sposób - nie produkujemy dodatkowych śmieci, a tworzymy coś, co nam się przyda.
 
W trakcie pracy (krótkiej) robiłam zdjęcia, żeby łatwiej przekazać co i jak. Pracy naprawdę niewiele i czasu też nie zabiera dużo.
No to do dzieła!
 
Do wykonania pędzelka gąbkowego (ja robiłam od razu dwa) potrzebujemy:
 
 
- zmywak kuchenny
- nakrętki plastikowe od napojów
- korek od wina
- pistolet z klejem na gorąco
- nożyczki
- nożyk do tapet
 
 
Ze zmywaka wycinamy okrągłe gąbeczki odpowiadające wielkością zakrętkom.
 
 
Sztywną częścią wkładamy do zakrętki.
Na początku planowałam wkleić je klejem na gorąco, ale okazało się, że gąbeczki świetnie się trzymają same, a dzięki temu, że nie są przymocowane na stałe, po malowaniu możemy je wyciągnąć i umyć :)
 
 
Korek od wina, jeśli był używany i ma ubytki, ścinamy po jednej stronie...
 
 
... i składamy w całość :)
 
 
Na ściętą część korka nakładamy klej na gorąco...
 
 
... i przyklejamy do wierzchu nakrętki.
 
 
I nasze pędzelki gotowe :)
 
 
Średnica zależy od wielkości nakrętki. U nie w roli głównej wystąpiła nakrętka od butelki z mlekiem oraz od soku w kartoniku.
 
 
Jak już wspomniałam, malowanie odbywa się całkiem przyjemnie i znacznie wygodniej niż trzymając zmywak w ręce :)
 
Ma nadzieję, że mój mini-kurs komuś się przyda. Dajcie znać, jak Wam się podoba mój pomysł :)
 
Życzę spokojnej nocki i dziękuję, że jesteście ze mną, choć tak rzadko piszę nowe posty (co nie znaczy, że za kurtyną nie dzieją się kreatywne rzeczy).
Do zobaczenia w następnej odsłonie :)
 

poniedziałek, 19 maja 2014

Słoneczny koszyczek

Witam majowo :)
 
Zawitała do nas wreszcie piękna słoneczna pogoda. Po kilku dniach deszczu i chmur to naprawdę miła odmiana :)
Tym lepiej komponuje się z pogodą  mój dzisiejszy post.
To kolejna ukończona ostatnio praca z grupy zaczętych i ciągle niedokończonych. Mówiłam,że jak zacznę wykańczać, to będzie mnie tu więcej :)
No więc na prośbę koleżanki przygotowałam koszyczek z papierowej wikliny z wieczkiem, w którym jej córka mogłaby przechowywać gumki do włosów. Jedyne wymaganie  (bądź raczej sugestia) dotyczyła koloru - koszyczek nie miał być różowy, bo różu u niej było już dość :)
No to puściłam wodze wyobraźni i oto co wyszło:
 
 
Koszyczek-pudełeczko na bazie kwadratu, który jednak nie do końca chciał trzymać formę (robiłam bez żadnego wzornika w środku), ale jakoś wyszło.
Aby było weselsze, zastosowałam serwetkowe słoneczniki i metodę decoupage (nadal niesłabnące zauroczenie tą metodą).
 
 
 
Aby jednak wyjść naprzeciw kolorystycznym upodobaniom adresatki koszyczka, wieczko udekorowałam blado-różową wstążeczką i delikatną kokardką.
 
 
 A korzystając z wyprawy na ogródek (chwasty w deszczu rosną w zastraszającym tempie), pstryknęłam sesję zdjęciową w ciocinych kwiatkach :) Dziękuję, Ciociu, za udostępnienie pleneru :)
 
 
 
 
 
Nawet Misia poczuła "parcie na szkło" ;)
 
 
I oczywiście z moimi ukochanymi konwaliami - ostatnie w tym roku :(
 
 
Jak Wam się podoba taki pojemniczek?
 
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i pozostawione słowa :)
Życzę pięknej pogody!
 

niedziela, 11 maja 2014

Puszka print room


Witajcie w niedzielny  wieczór!

Dzisiaj odsłona pierwszej ukończonej ostatnio pracy. Wspominałam Wam, że mam na "warsztacie" kilka zaczętych projektów. No więc na początku tygodnia udało mi się dostarczyć gotową pracę do odbiorczyni :)

Koleżance Magdzie tak spodobała się metamorfoza butelki w technice print room (tu), że poprosiła o przerobienie jej metalowej puszki po ciasteczkach. Przy pytaniu o motyw, jaki ma się znaleźć na puszeczce, ku mojemu zadowoleniu usłyszałam "Wybierz coś - ufam Ci". No to pokombinowałam po swojemu :)
Magdzie puszeczka w nowej odsłonie się podobała, więc pokazuję ją i Wam:

 
Na pokrywce motyw róż, który znalazł się ostatnio na drewnianej łopatce, tyle tylko, że mocno powiększony i pokombinowany (dodałam jedną różyczkę).
 
 
Na dłuższych bokach motywy różane urozmaiciłam kokardą.
 
 
Musiałam niestety zostawić "oryginalny" rancik (bordowy), bo przy tylu warstwach farby i lakieru puszka po prostu by się nie zamknęła.
 
 
A tu puszeczka na trochę innym tle - w roli tła moja piękna zwiewna sukienka, która czeka na lato :)
W sumie pierwsza sesja była cała na białym tle, ale gdy już obrobiłam zdjęcia, doszłam do wniosku, że nie wygląda to najlepiej i pstryknęłam drugą sesję :)
 
A tu pełna odsłona metamorfozy :)
 
 
                               PRZED
                                                                             PO
 
                                 
 
 
A tu najpiękniejsza część wiosny, jak dla mnie! Moje ukochane konwalie - szkoda, że można się nimi cieszyć tak krótko... Żałuję tylko, że nie można przesłać przez ekran zapachu, bo pachną po prostu BAJECZNIE!!!
 
 
Życzę wszystkim wspaniałego kolejnego majowego tygodnia :)
 

czwartek, 1 maja 2014

Serwetki na wymianę

Witam!
 
Oj, strasznie dawno mnie tu nie było... :( Co nie znaczy, że poza blogiem też się obijam. A nie! :) Zaczętych mam kilka prac i  staram się je jakoś jednocześnie ciągnąć. Efekt niestety mizerny, ale za to jak skończę wszystkie to dopiero będzie wysyp postów :)
 
Tymczasem uznałam, że moja kolekcja serwetek mogłaby ulec lekkiemu urozmaiceniu. Mam kilka całych paczek serwetek i z chęcią częściowo bym je wymieniła na inne.
 
Gdyby ktoś miał ochotę na małą wymianę serwetkową, to zapraszam do zostawiania komentarza pod tym postem lub wysyłania od razu maila ze swoimi propozycjami na maila (podany w zakładce KONTAKT).
Poniżej przedstawiam zdjęcia moich zbiorów z podaniem ilości dostępnych serwetek. Postaram się na bieżąco uaktualniać posta :)
 
 
SŁONECZNIKI Z LISTKAMI
Rozmiar: 33x33 cm
Sztuk: 10
 
HALLOWEEN
Rozmiar:  33x33
Sztuk:   15
 
SŁONECZNIKI
Rozmiar:  33 x 33
Sztuk:  8
 
 
STORCZYKI
Rozmiar:  33x33
Sztuk:  10
 
 
GWIAZDA BETLEJEMSKA
Rozmiar:  33x33
Sztuk:  10
(serwetka jednowarstwowa, tekstura: "groszkowa")
 
WINOGRONO
Rozmiar:  33x33
Sztuk:  15
(serwetka jednowarstwowa, tekstura: "groszkowa")
 
JABŁKA
Rozmiar:  33x33
Sztuk:  8
 
MUFINKI
Rozmiar: 33 x 33
sztuk: 10


ZIOŁA
Rozmiar: 33 x 33
Sztuk: 10
 
 
Pozdrawiam i dziękuję, że mnie odwiedzacie pomimo braku nowości :)
 

piątek, 21 marca 2014

Urodzinowa filiżanka XXL

Witam wiosennie!
 
Pierwszy raz zdarzyło się, ku mojemu zdziwieniu, że odezwała się do mnie osoba, która znalazła mojego bloga i pytała o wykonanie czegoś dla niej. Wow! Totalne zaskoczenie! Tym bardziej z chęcią przyjęłam zadanie.
Pani Patrycja (którą serdecznie pozdrawiam) poprosiła mnie o wykonanie filiżanki z różami, jaką widziała na moim blogu. Miała być identyczna - czerwone róże i jasna cyfra 80, na urodziny babci.
Filiżanka dotarła już do Pani Patrycji, podoba się i mam zgodę na wystawienie tu zdjęć.
Oto co wyszło spod moich rączek:
 
 
 
 
 Filiżanka miała być identyczna, jednak - jak wiadomo - przedmioty ręcznie robione NIGDY identyczne nie są. Taka ich uroda. Poza tym zmieniłam materiał. W filiżance, którą wcześniej pokazałam na blogu, róże były wykonane ze zwykłej bibuły. Ale od tego czasu się rozwinęłam, odkryłam krepę włoską i się w niej zakochałam :) No więc szybciutko pobiegłam zakupić czerwoną krepę. Po pierwsze - wygodniej się z niej skręca różyczki, bo wytrzymuje bardziej "brutalne" traktowanie, a po drugie - jest bardziej wytrzymała. Biorąc pod uwagę, że filiżanka musiała pokonać w paczce pół kraju, drugi powód okazał się bardzo znaczący.
 
 
Wiem, że ostatnio zaniedbałam trochę mojego bloga i robótki, ale może teraz, z przyjściem wiosny, przyjdą też nowe siły i chęci do pracy.
Tymczasem dziękuję tym, którzy mimo wszystko mnie odwiedzali i za każde pozostawione słowo :)
.

wtorek, 18 marca 2014

Niespokojne rączki w kuchni i rumiane efekty

Witam Was serdecznie!
 
Strasznie długo mnie tu nie było... Czasem tak się zdarza, że bywają rzeczy ważne i ważniejsze, a dodatkowo jeszcze absolutnie nic się nie chce. A potem przychodzi czas, że nosi nas na całego i trzeba coś zdziałać, żeby nie zwariować.
No i dziś był dzień tego drugiego rodzaju. Trochę to  rękodzieło, ale z kategorii smaczne. Naszło mnie w ostatnich dniach na bułęczki nadziewane serem feta, a że wyglądają wyjątkowo dorodnie, postanowiłam Wam je pokazać.
 
 
Z przepisu wychodzi 10 ślicznych bułeczek, ale po co rozgrzewać piekarnik dla czegoś, co zniknie w mgnieniu oka. No więc siłą rozpędu powstało tych bułeczek 32 :)
W środku, jak już wspomniałam, jest nadzienie z serka feta i myślę, że genialnie ono pasuje. Ciasto jest kruchutkie i rozpływa się w ustach. Na wierzchu posypka z ziaren słonecznika, ale można też dodać pestki dyni. Świetna sprawa na śniadanie, kolacyjkę lub po prostu na szynką przekąskę, bo nie wymaga żadnego dodatku.
 
 
Jeśli będą chętni, mogę zamieścić przepis - nieskomplikowany, a efekty bardzo smaczne :)
 
W najbliższym czasie pokażę Wam również pracę, którą wykonałam na specjalne zamówienie i dotarło już do zamawiającej.
 
Dziękuję, że nadal ze mną jesteście i witam nowych obserwatorów!
 

czwartek, 13 lutego 2014

Różany zestaw

Witam wieczorową porą!
 
Jakiś czas temu, gdy zaczynałam moją przygodę z tradycyjnym decoupage i oglądałam różne prace w sieci, całkiem przypadkiem natknęłam się na metodę print room. I co? Zakochałam się z miejsca! Uwielbiam taką elegancką prostotę.
 
Owocem mojego zauroczenia jest zestawik - butelka na wino i ozdobna drewniana łyżka.
Oba elementy zostały pomalowane na biało już daaawno i stały na kuchennym parapecie czekając na pomysł na ich wykończenie.
 

Do ich ozdobienia wykorzystałam wydruki różane ze strony The Graphics Fairy. Polecam tę stronę - mnóstwo obrazkó w stylu vintage. Idealnie mój gust!
 


Transfer zabrał stosunkowo mało czasu, ale obawiałam się tego podmalowywania na czarno. Z racji tego, że poszłam w dość ambitny wzór z wieloma szczegółami, wydawało mi się, że spędzę nad tym kilka popołudni... A trwało to tyle co... mecz piłkarski :) Zaskakująco szybko! I przynajmniej spędziłam ten czas przyjemniej, niż wgapiając się w bandę facetów biegających za kawałkiem skóry ;)
 


Nawet łączenie motywów udało mi się zgrabnie zamaskować :)


Do tego powstała drewniana łopatka - bardziej z chęci wypróbowania spękacza na drewnie, niż z realizacji twórczego pragnienia ;)
Moja pierwsza przygoda ze spękaczam (tutaj) wyglądała... hmmm... niezachęcająco... Za to teraz aż piszczałam jak farba zaczęła pękać! :) Idealnie!


Róże o czywiście też od Graficznej Wróżki.

 
Jak podobają Wam się moje pierwsze próby print room? Będę wdzięczna za opinie :)
Życzę Wam miłego wieczorku.