Witaj miły Gościu! Bardzo się cieszę, ze odwiedzasz mojego skromnego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Proszę podpisz się lub nawet zostaw adres e-mail do siebie :) Miłego oglądania!

środa, 12 lipca 2017

Home Sweet Home

Witam ponownie :)

Ostrzegałam, że będę tu teraz częściej :) 
Ostatkiem sił dzisiaj chciałam Wam przedstawić dwie słodziaśne deseczki z cyklu "Home Sweet Home" - każda w nieco innym klimacie, ale myślę, że obie coś w sobie mają.


Przy różowej niestety zdjęcia nie oddają jej prawdziwego koloru... 
Posłużyłam się dwoma szablonami - jeden do napisu, drugi do zawijasków. W ruch poszła szpachla do drewna, więc dekoracje dostały efekt 3D. Dodatkowo, żeby podkreślić białą pastę, podcieniowałam trochę i sam napis i ornamenty - chyba dodało im to trochę "głębi" i uwydatniło.


 Deseczka z babeczką została dość mocno postarzona przecierkami na brązowej farbie. Tu już bardziej z tradycyjnego decoupage pojawił się motyw z serwetki w postaci babeczki i malinek. Napis wykonany przy pomocy tego samego szablonu, co przy różowej deseczce, tylko inna wersja (szablon duży i piękny, kupiony w sklepie Inspirello TU). 


 Babeczkowa deseczka dostała jeszcze bawełniany sznureczek, który przy różowej wydał mi się już zbędny - same ornamenty są dość dekoracyjne same w sobie.


Na odwrocie obu pojawił się mój ulubiony szablonik-stempelek Handmade :)
Tu widać, jak mocno postarzana jest brązowa deseczka. Różowa też ma przetarcia, ale białe i za nic w świecie nie chciały dobrze wyjść na zdjęciach ;)
 


Babeczka i malinki zostały potraktowane lakierem żelowym, żeby je trochę uwypuklić. Przy tych pracach to był mój element "pierwszego razu" ;) i muszę Wam powiedzieć, że efekt mi się podoba. Oczywiście w aparacie ciężko to uchwycić, ale może coś widać...
 

Pochwalę Wam się jeszcze, jakie etykietki sobie stworzyłam do moich prac. Po raz pierwszy zdecydowałam się umieścić na nich pełne nazwisko, a nie pseudonim czy tylko nazwę bloga. A co - nie wstydzę się swojej miłości i pasji :)))
 

A propos miłości - już niedługo będzie tu "najazd" serduszek, więc zapraszam do odwiedzin.
Dziękuję wszystkim, którzy jeszcze tu zaglądają i za każde pozostawione słowo - dodajecie skrzydeł :)

sobota, 8 lipca 2017

Filiżanka XXL na 65. urodziny

Witajcie!
Znacie to uczucie, gdy rozpiera Was energia, w serduchu jest tyle emocji, że aż nie wiadomo, za co zabrać się najpierw, żeby dać upust tej energii? Tak właśnie mam, więc w najbliższym czasie powstanie całe mnóstwo prac :)
Dziś pokażę Wam kolejną sporą filiżankę. W poniedziałek dotarła już do zamawiającej, Pani Beatka jest zadowolona, więc z czystym sumieniem mogę się z Wami podzielić zdjęciami.
Pani Beata zobaczyła moją ostatnią filiżankę (TU) i zamówiła podobną na urodziny swojej mamy :) Tym razem jednak były to 65. urodziny, a nie 80 ;) Zamówienie było konkretne - czerwone róże z kremową liczbą. Wspaniale - uwielbiam robić te róże w czerwieni!!! (osobiście w tym kolorze podobają mi się najbardziej).
Lubię wiosnę i lato, bo przynajmniej mogę porobić zdjęcia w plenerze :) Znacznie bardziej mi się to podoba.
Udało mi się znowu pamiętać o spisaniu wymiarów. Muszę się Wam przyznać, że każda kolejna fliżanka wychodzi mi coraz większa (ta to już chyba XXXL). Nigdy nie wiem do końca, jak duża mi wyjdzie, bo wyplatam bez żadnego szablonu, tak "na oko". Po prostu nie lubię pleść na misce czy innych przedmiotach - nie idzie mi to.
Najnowsza filiżanka w obwodzie ma 84 cm, ma średnicę 30 cm i 21 cm wysokości - olbrzym :)
Zrobiłam 102 różyczki - 77 czerwonych i 25 kremowych.
Różyczki w większości były większe niż te ostatnio
.
Tym razem zrezygnowałam z satynowej wstążki do wykonania kokardy na rzecz szyfonowej... Efekt fajny, ale...
 ...przypłaciłam to poparzonymi palcami. Tzn. poparzone palce mam zawsze, ale tym razem wyjątkowo mocno - na kilka dobrych dni miałam dość robótkowania - z poparzonymi opuszkami to jednak trochę boli ;)
Najważniejsze jednak, że Pani Beatka była zadowolona :)
Przyznam się Wam, że ostatnio mam taki zwariowany czas, że nawet nie jestem na bieżąco z wyzwaniami, więc filiżanki nie zgłaszam na żadne :)
Życzę Wam miłej niedzieli (bo to już za chwilę) i dziękuję za odwiedziny!

czwartek, 15 czerwca 2017

Szkatułka shabby chic :)

Witajcie!
 
Dziś postaram się, żeby było mało gadania, a więcej zdjęć :)
 
Tytułem wstępu - macie tak czasem, że tylko robótki trzymają Was przy zdrowych zmysłach i pozwalają przetrwać, gdy wszystko idzie nie tak? U mnie tak ostatnio było... Dwa "rozgrzebane" projekty, jeden pilniejszy od drugiego, a oba zapewniły mi tyle pracy, że nie było czasu za wiele myśleć.
 
Pierwszy ukończony projekt to skrzyneczka/szkatułka w stylu shabby chic (moja pierwsza w tym stylu chyba) dla koleżanki z pracy, która odchodzi od nas. Miał to być miły pożegnalny upominek. Obdarowana zadowolona, więc mogę Wam pokazać :)
 
 
Z danych technicznych - szkatułka była dość sporych rozmiarów: 24 x 16 x 10,5 cm - jak na razie największa, jaką popełniłam :)
 
 
Pudrowy róż dołu został przełamany białą bawełnianą koronką. Biała góra lekko postarzona patyną, tak samo jak ranty dolnej części.
 
 
W środku w dolnej części pojawiły się różyczki takie jak na wieczku. Dodatkowo na wewnętrznej stronie wieczka umieściłam nasze zdjęcie grupowe z pracy - żeby koleżanka myślała o nas za każdym razem, gdy otworzy skrzyneczkę :)
 
 
 
Jak na złość w mojej ulubionej pasmanterii nie było delikatnej różowej koronki, a więc kupiłam białą i przemalowałam na ten sam kolor, co dół skrzyneczki. Koronką ozdobiłam zdjęcie ze wszystkich stron, dodałam perełki na narożnikach i różową wstążeczkę w jednym rogu.
 
 
Na wieczku przy brzegach również znalazły się perełki w płynie - jak na bogato, to na bogato ;)
 
 
Muszę się Wam do czegoś przyznać - coraz bardziej podoba mi się zabawa z cieniowaniem i coraz śmielej sobie poczynam w tym temacie. Do odważnych świat należy :)
Historia z cieniowaniem tym razem okazała się koniecznością - gdy nakleiłam motywy różyczek na białe wieczko, okazało się, że tło serwetki wcale nie było takie białe, jakby się mogło wydawać, przez co pojawiła się taka zielonkawa poświata przy motywie. Żeby się tego "gryzło" po oczach), postawiłam na cieniowanie klasyczne kolorowe. Efekty PRZED i PO poniżej. Osobiście mnie się podoba, choć zeszły mi na to dwa wieczory...
 
 
 
A tak wyglądała szkatułka gotowa do drogi :)
 
 
I to by było chyba na tyle. Poniżej jeszcze kilka zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować, które zamieścić... Tak to jest, jak się pstryka fotki w kilku lokalizacjach i z kilkoma tłami, a potem ciężko z którychś zrezygnować, bo wszystkie mają w sobie coś fajnego ;)
 
 
 
 
 
Okazuje się, że charakter pracy idealnie wpisał się w dwa wyzwania, więc z chęcią do nich dołączam :)
 
http://art-piaskownica.blogspot.com/2017/05/style-shabby-chic-edycja-sponsorowana.html
 
https://threewishescraft.blogspot.com/2017/06/zabawa-4-rozana-zabawa.html
 
Bardzo Wam dziękuję, że nadal do mnie zaglądacie oraz za każde pozostawione słowo.
Życzę Wam miłego weekendu :)
 
 

piątek, 9 czerwca 2017

PRZYDASIE na sprzedaż

Kochane!
 
Na blogu pojawiła się nowa zakładka pt. "PRZYDASIE na sprzedaż" - co tam będzie - sama nazwa mówi :)
Ostatnio gdy kupuję jakieś akcesoria, kupuję w ilości przynajmniej dwóch sztuk lub więcej, więc nadwyżki mam na sprzedaż. Może któraś coś będzie potrzebować, to proszę komentarz lub maila na  schoco214@wp.pl
Na razie mam foremki do odlewów i szablony.
 
Przykładowo mam:
 
 
 
 
 
 
 
 
Zainteresowanych zapraszam do zakładki, a wszystkich bez wyjątku pozdrawiam :)

sobota, 27 maja 2017

Filiżanki XXL na 80-te urodziny

Witajcie!
 
Dawno już tak nie było, że wracałam tu w tak krótkim odstępie czasu. Chcę nadrobić zaległości, żeby może to zmotywowało mnie do dalszej wytężonej pracy.
 
Chciałam Wam pokazać dwie kolejne mega filiżanki, obie na 80 urodziny, obie zamówione za sprawą tego bloga :) To tak miło, jak nasza praca się komuś podoba, prawda? :)
Obie prace dotarły do zamawiających, obie się podobały, więc mogę pokazać.
 
Na pierwszy ogień najnowsza, bo wysłana w tym tygodniu do Pani Joanny :) Na szczęście ostatnio pogoda coraz częściej dopisuje, więc zdjęcia mogłam zrobić w plenerze.
 
 
 
Wiele razy sobie obiecywałam, że wymierzę dla Was moje filiżanki i podam garść statystyk. Zawsze jednak z pośpiechu pakowałam i zapominałam o zmierzeniu. Tym razem mi się udało :)
A więc tak:
Obwód filiżanki u góry wynosi 74 cm
średnica filiżanki - 25 cm
wysokość całkowita - 19 cm
 
 
Do tego policzyłam różyczki :) Wyszło wręcz idealnie - równo 100 kwiatków :) W tym 70 różyczek różowych i 30 kremowych. Dodam tylko, że zamawiająca Pani Joanna dała mi wolną rękę co do kolorystyki - w tych kolorach wyglądało m to najlepiej :)
 
 
Ozdobą filiżanki jak zawsze jest kokardka ze wstążki satynowej...
 
 
... tym razem szyta i wyjątkowo mi się podoba :)
 
 
Druga filiżanka, a właściwie pierwsza, powstała już w styczniu, ale jakoś nie było okazji jej pokazać. Tym razem zamawiającą była Pani Aleksandra i miała jasno sprecyzowane wymagania co do kolorystyki :)
Zdjęcia niestety nie najlepsze, bo w domu i przy sztucznym świetle, ale mam nadzieję, że je "przetrawicie" ;)
 
 
A więc filiżanka miała być w kolorze zbliżonym do naturalnej wikliny, różyczki miały być kremowe, a "80" jasno różowa. Sama osobiście nie wybrałabym takiego połączenia, ale Pani Oli się podobało, więc to najważniejsze.
 
 
 
Wyjątkowo tym razem filiżankę u góry ozdobiłam bawełnianą koronką, bo całość wyglądała mi raczej... mdło. Do tego kokarda, ale nie ze wstążki satynowej, tylko takiej półprzeźroczystej - też ma swój urok :)
 
 
A tak wyglądała filiżanka gotowa "do wylotu". Miała być zapakowana w celofan, więc znowu było trochę klejenia (w standardowy arkusz celofanu moje filiżanki się nie mieszczą).
Całość prezentuje się chyba całkiem nieźle, ale najważniejsze, że zamawiającej się podobało. Tak na marginesie filiżanka pojechała do jubilatki w Niemczech :)
 
 
Dziękuję Wam za odwiedziny i każde pozostawione słowo.
Z planów wyniesienia moich prac na kolejny poziom nic nie wyszło, ale nie poddaję się - jak coś się "wykroi" to się pochwalę.
Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli  :)

wtorek, 23 maja 2017

Świecznik

Witajcie!
 
O dziwo udało mi się tu zawitać drugi raz w tym miesiącu :)
Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe słowa pod postem o słoiczkach i wazoniku.
 
Dziś będzie krótko i zwięźle, bo samopoczucie lekko pod psem i głowa pęka, i tak jakoś...
Chciałabym Wam pokazać świecznik, jaki ostatnio poczyniłam. Kiedyś, dawno już dosyć, pomalowałam go na biało i tak sobie wylądował w pudle, bo nie miałam na niego pomysłu. Miała być serwetka z ornamentami, ale świecznik raczej niewielki i jakoś mi to nie wyglądało.
Ostatecznie poszłam w minimalizm, czyli mój ulubiony motyw :)
 
W ostatecznej wersji świecznik prezentuje się tak:
 
 
Jest to zupełnie prosty świecznik, wymiary: 21,5 cm x  5 cm x 2 cm (mniej-więcej).
 
 
Na brzegach zrezygnowałam z serwetki. Jako że pod choinkę dostałam pędzle gąbkowe, nadszedł czas na ich użycie :) Namalowałam więc koronkę. W ruch poszła też wykałaczka z tępym końcem i cienki pędzelek do podmalowania cieni. Oczywiście to moja pierwsza malowana koronka. I wiecie co? Nawet mi się podoba:)
 
 
Motyw z serwetki wylądował dość oszczędnie na wierzchu świecznika. Ponieważ miejsca tam jak na lekarstwo, padło na drobne różyczki.
 
 
Wyglądały mi tak trochę "goło" po przyklejeniu, więc dodałam cieniowania - klasyczne, w kolorze - zielony do zielonego, róż do różowego. I trochę pocieniowałam otwory na świeczki :)
 
 
To już wszystko. Mówiłam, że będzie oszczędnie - i w tekście, i w zdjęciach, bo ile można fotografować zwykły świecznik :)
Dziękuję, że do mnie zaglądacie i dziękuję za każde pozostawione słowo.